28 marca
Mysłowice: górniczo-hutnicza orkiestra dęta
Mysłowice (niem. Myslowitz). Mysłowice okazały się całkiem ciekawym miastem. Sporo rzeczy tutaj we wnętrzach tkwi i zapewne zobaczycie na łamach Klatkowca jeszcze kilka wpisów. Sam z resztą z chęcią bym jeszcze tu wrócił, by złowić jeszcze kilka ciekawostek, do których przy pierwszym pobycie nie dotarłem. Dla Klatkowca zawsze bardzo cenne są detale świadczące o historii danego regionu. Na Górnym Śląsku oczywiście będą to motywy związane z górnictwem, choć takiego czegoś w bramie się nie spodziewałem! Aż w głowie rozbrzmiewa mi piosenka zespołu Pogodno - Orkiestra.
25 marca
22 marca
20 marca
Świdnica: podświadomość
Świdnica (niem. Schweidnitz). Czasami bywa tak, że coś mi w głowie podpowiada - tam musi się coś kryć. Czasami to załamanie światła powoduje, że widzi się rzeczy - które po otwarciu drzwi - o dziwo okazują się prawdą. A widzi się takie właśnie oto rzeczy. To co widzicie stanowi tylko 1/5 całego sufitu - kolejną jego część - tą większą i ciekawszą pokażę za czas jakiś :) Smakujcie i delektujcie się tym widokiem!
16 marca
Łódź: parcie na szkło
Łódź. Klatkowiec ostatnio ma fazę - można ją określić mianem - parcia na szkło. Tylko tym razem trzeba to odczytywać bardzo dosłownie - po prostu - Klatkowiec ma parcie na witraże. A dlaczego? Przecież patrząc na statystyki strony - budzą one wyjątkowo małe zainteresowanie! - jednak jest ich niewiele, a ich ulotne piękno urzeka. I co może jeszcze ważniejsze - są bardzo rzadko pokazywane. Oto fragment jednego z łódzkich witraży z ptakami i kwiatami (no - kwiatem - ale tylko w liczbie mnogiej lepiej pasowało do rymu).
14 marca
Słupsk: malowidło z kupidynem
Słupsk (niem. Stolp). Niespodzianek ze słupskich kamienic ciąg dalszy. Idę ulicą, uchylone lekko drzwi, zatem zaglądam do wnętrza. Rozglądam się po przedsionku, nowa posadzka, nowe kafle na ścianach, wszystko pomalowane piaskową farbą. Myślę sobie nic tu po mnie. Coś jednak przy wyjściu zwróciło moją uwagę. Oto drobny (bo wielkości kartki A4) detal zamieszczony na suficie. Ja cały czas powtarzam jedno - o gustach się nie dyskutuje - ja akurat takiego malowidła nie chciałbym w swojej kamienicy (której w sumie raczej nigdy nie będę posiadał ;)). Liczy się jednak fakt, iż uchował się on tam przez tyle lat. I warto myślę go pokazać. I myślę też - że do Słupska z chęcią raz jeszcze wrócę - bo to fajne miasto.
12 marca
Kraków: pociąg do witraży
Kraków. Klatkowiec ma pociąg do witraży - z resztą do pociągów też. Jest to kolejny przykład pojawienia się motywu kolejarskiego na jaki natrafiłem podczas swoich podróży - oczywiście realizowanych pociągiem (o innym wspominałem tutaj).
10 marca
Opole: windą do nieba bram - paternoster
Opole (niem. Oppeln). O przedwojennych windach mówi się mało. Z dnia na dzień wymieniane są na nowe urządzenia. Wśród przedwojennych wind jest jeden wyjątkowo unikalny typ (jak na Polskę) tj. winda paciorkowa (tzw. paternoster) - stosowana najczęściej w budynkach użyteczności publicznej. Do tej pory przetrwało 6 takich urządzeń (5 z nich udało się już Klatkowcowi odwiedzić). Dzisiaj pokazuję Wam drugą taką windę - i to drugą z Opola (o pierwszej wspominałem tutaj). Winda ta nie posiada żadnych przycisków z piętrami - jest w ciągłym ruchu i wsiada się do niej "w biegu". Tytuł tego wpisu jest trochę przewrotny - bo w przypadku tej windy po osiągnięciu niebios po chwili - bez wysiadania - można znaleźć się w piekle ;)
09 marca
07 marca
Wronki: witryna sklepowa z Gorzowa Wielkopolskiego
Wronki (niem. Wronke). Kolejne miasto odwiedzone przez Klatkowca - i to już w 2017 roku. Całość wyszła kompletnie spontanicznie, więc miałem dosłownie 1,5 godziny na szybki marsz po mieście. Jednak i nawet w tak krótkim czasie, i przy zapadającej nocy, udało się znaleźć coś ciekawego. Oto przed Wami witryna sklepowa. Zachowana jak z czasów przedwojennych. W dodatku widać na niej tabliczkę z wykonawcą z następującym napisem: "Ferdinand Bendix Söhne Aktienges. für Holzbearbeitung Landsberg". Tym samym wiemy, że została wytworzona w zakładzie znajdującym się na terenie obecnego Gorzowa Wielkopolskiego (niem. Landsberg).
06 marca
Wrocław: Klatkowiec - Kaflowiec
Wrocław (niem. Breslau). Czasami się zastanawiam, czy nie powinienem zmienić nazwy bloga z Klatkowca na Kaflowca ;) Wrocław zdecydowanie jest istną kopalnią takich motywów - jest u chyba największa ich liczba jeśli chodzi o miasta w obecnych granicach Polski. Te akurat są dosyć nietypowe ze względu na fakt, iż nie są zamknięte w kwadracie i jeszcze co ciekawsze - zostały zestawione - podwójnie.
Jeżeli macie ochotę zobaczyć inne przykłady kafli znalezionych przez Klatkowca, to zajrzycie tutaj.
02 marca
Rzeszów: dywan
Rzeszów. Proszę - wybaczcie mi kilka dni milczenia, jednak wysiłek włożony w przygotowanie weekendu z Klatkowcem spowodował u mnie lekkie przemęczenie (choć mam nadzieję, że goście będący na prelekcjach byli zadowoleni). Tak na prawdę teraz dopiero wracam do żywych. Zatem teraz jako w miarę żywa osoba z wielką chęcią przespacerowałbym się po takim posadzkowym dywanie jaki udało mi się odnaleźć w Rzeszowie!